Rozdział 17
Kate
Otworzyłam oczy i ujrzałam obok siebie śpiącego Tommiego. Słońce powoli wdzierało się przez szczeliny w zasłonach na oknie, tworząc przeróżne mozaiki światła na bladej ścianie. Wszystko to wydawało się takie zwykłe i błahe w porównaniu do tego, co działo się w moim życiu od paru tygodni. Miałam nawet wrażenie, że to tylko sen, który zaraz się skończy i znowu zostawi mnie w mrocznej codzienności, ale na moje nieszczęście w nocy przeżywałam gorsze koszmary niż za dnia.
Podniosłam się z łóżka i czule okryłam chłopaka kocem, bo poranek nie należał do najcieplejszych, i mimo że wilkołaki nie miewały problemów z marznięciem, to moje miękkie serce nieudacznika nie mogło pozwolić na mizerny widok odkrytego męskiego ciała. Opuściłam pokój i starając się być cicho, zmieniłam się przy wyjściu z mieszkania.
***
Świat powoli szarzał, a kończyny porastały sierścią. Leżąc na brzuchu czułam jak mój pysk się wydłuża i myśli zmieniają się w same obrazy. Mogłam obserwować, o czym śni Tommy i na swój sposób mnie to przerażało. Świadomość, że mam pełny dostęp do jego głowy wydawała się nieco bolesna, zważając na to, że ja miałam przed nim mnóstwo tajemnic.
Gdy już finalnie stanęłam na czterech łapach, chwyciłam pozostawione ubranie w pysk i schowałam za kontenerem. Powoli ruszyłam w kierunku lasu, a mój wilczy zmysł pozostawał czujny jak nigdy. Ostatnią rzeczą, na którą chciałabym się natknąć była wroga wataha. Mijałam drzewo za drzewem, a w nozdrza co rusz uderzał mnie nowy zapach- ściółki, grzybów czy wspomnienie po innym wilku. Lecz gdy tylko poczułam tę konkretną woń- strachu i paniki- mój instynkt już wiedział gdzie dokładnie jest jej źródło. Przyspieszyłam kroku, ale jednocześnie moje łapy dotykały ziemi delikatniej. Stąpałam cicho, a gdy tylko ujrzałam obiekt, ruszyłam pędem w jego kierunku i chwile później zatopiłam zęby w miękkiej króliczej sierści. Pysk wypełnił mi się krwią i na języku poczułam jej metaliczny, cierpki smak. Pazurami rozszarpywałam słodkawe mięso i delektowałam się jego każdym kawałkiem. Gdy już zakończyłam posiłek, oddaliłam się, w oddali słysząc wycie wilka, którego nie znałam.
Gdy już finalnie stanęłam na czterech łapach, chwyciłam pozostawione ubranie w pysk i schowałam za kontenerem. Powoli ruszyłam w kierunku lasu, a mój wilczy zmysł pozostawał czujny jak nigdy. Ostatnią rzeczą, na którą chciałabym się natknąć była wroga wataha. Mijałam drzewo za drzewem, a w nozdrza co rusz uderzał mnie nowy zapach- ściółki, grzybów czy wspomnienie po innym wilku. Lecz gdy tylko poczułam tę konkretną woń- strachu i paniki- mój instynkt już wiedział gdzie dokładnie jest jej źródło. Przyspieszyłam kroku, ale jednocześnie moje łapy dotykały ziemi delikatniej. Stąpałam cicho, a gdy tylko ujrzałam obiekt, ruszyłam pędem w jego kierunku i chwile później zatopiłam zęby w miękkiej króliczej sierści. Pysk wypełnił mi się krwią i na języku poczułam jej metaliczny, cierpki smak. Pazurami rozszarpywałam słodkawe mięso i delektowałam się jego każdym kawałkiem. Gdy już zakończyłam posiłek, oddaliłam się, w oddali słysząc wycie wilka, którego nie znałam.